Blog "wrobellka"


Archiwum / Rok: 2009. Miesiąc: Grudzień.




Nawet jest dobrze..2009-12-29 | 12:37:14

Jak w tytule.

 

Określam sytuacje swoich uczuć, swojgo stanu umysłowego i sytuacji w domu.

Przez całe święta nie wyszłam z domu ( jedyne co , to kilka kroków do samochodu i z samochodu do domu ciotek i wujków) poza tym, ani razu nie byłam na spacerze, ani razu nie byłam u żadnego z moich przyjaciół, to dziwne dla mnie samej... 

 

Zawsze wszystkich odwiedzałam..

Wydaje mi się że ten wolny czas dla mnie samej był potrzebny. I chyba dlatego nigdzie nie wychodziłam. W domu czytałam książki, rysowałam, grałam na keyboardzie.. Aż dziwne bo już od dawna tego nie robiłam. Nawet wczoraj oglądałam pół dnia telewizor ! :) - a czasy tego pudła pamiętam dopiero z gimnazjum ;]

 

Poczułam ze wróciłam :)

zaczęłam planować, robić rzeczy które dawno już zaniedbałam.

Wczoraj cały wieczór słuchałam swoich nagrań, pośpiewałam też troszkę do mp4 -ale te nowe za bardzo mi się nie podobają. Wolę starsze nagrania - szkoda że taka słaba jakość, ale no cóż...

Wróciłam. CZytam książki. Przedwczoraj dokończyłam "Dzieci z dworca zoo" - które zaczełam czytać w wakacje a potem przez nawał wszystkiego rzuciłam je w kąt. A dzisiaj zaczęłam czytać " Gajusz Juliusz Cezar" Krawczuka - bardzo mi się spodobała ta książka i dzisiaj nawet polecę do biblioteki poszukać czegoś podobnego ;) Bardzo się cieszę że pani od histori zadaje nam lektury :D

 

Wróciłam . Od kilku dni oglądam wzory tatuaży. I myślę gdzie by tu sobie zrobić. Nie chcę na lędźwiach bo to oklepane jest i teraz co czwarta dziewczyna ma tam jakiś wzorek. Najpierw chcę małego ciastka ze Shreka na palcu, potem się pomyśli. Może motyl na boku... Zobaczymy..

Tak się tylko zastanawiam, bo nie strzeliła mi jeszcze 18, czy zrobią mi tatuaż, moze jakbym pojechała z siostrą ... ufff mam nadzieję że zrobią..

 

Wróciłam. Nowe plany i pomysły rodzą mi się w głowie.

 

Z okazji tego że zbliża się nieuchronie Nowy Rok stwierdziłam że w moje życie trzeba wnieść coś nowego. Czytałam żeby lepiej robić postanowienia rzeczywiste i żeby ich nie było zbyt dużo. Tak więc swoje postanowienia zrobiłam w dziwnej formie. :) np. nie napisałam " schudnę 8 kg" tylko " kończę ze słodyczami" ;)

wydaje mi się to bardziej realne - chociaż wiem że kocham czekoladę...

 

i tak to leci... 

Musze kończyć, bo za chwilkę jade na próbę ;)

życze udanego Sylwestra i Nowego Roku.. Zeby ten 2010 był lepszy od 2009...

 

 

skomentuj | (0)




Mdłości..2009-12-25 | 00:11:24

Święta, Święta!

 

wszędzie o nich głośno,a jakoś nie odczuwam ich wyjątkowo. Nie ma śniegu. I mimo że jak co rok obejżałam dzisiaj Kevina, to nie jest tak "super" . Już od 4 h siedzę przy komputerze.. I czuję się samotnie..

 

 

Te łamanie opłatkiem jest przereklamowane. 

Nie lubię za bardzo tego momentu... 

Zawsze przed, mówię sobie : " wyklep jakąś zwykłą regułkę i po sprawie".. 

Ale ja jestem taka że nie potrafię i musze dodać jeszcze swoje 2 grosze, z czego wychodzi 10 minutowe przemówienie...

 

A po co ja właściwie to mówię ?

Skoro i tak żaden z nich nie słucha? 

to śmieszne!

 

Podczas dzisiejszej kolacji nikt przy łamaniu się opłatkiem nie raczył spojrzeć mi w oczy. Mnie to śmieszy. 

ciekawe... może czuja że mają coś na sumieiu.. 

na sumieniu względem mnie...

 

to było dziwne. Mówisz do kogoś a ta osoba ma wzrok wlepiony w ścianę i nawet gdy sama składa ci życzenia to też ze wzrokiem wlepionym hen daleko..! O_o 

 

i tak to jest...

 

wydaje mi się że takiej bezposredniości i nie bania się spojrzeć ludziom w oczy hm.. nauczyłam się od moich przyjaciół.. nauczyłam się od moich nauczycieli śpiewu szczególnie miło wspominam panią z gimnazjum :)

 

to dzięki nim nie upadłam..

To dzięki nim jestem tym kim jestem..

i choć widzę swoje wady, zachowania które powtarzam po rodzicach, które są moim utrapieniem..

To widzę w sobie też to, że próbuję być inna, próbuję zrozumieć swoje błędy i je naprawić.. Próbuję być sobą, być szczerą..

 

choć wiem ża rzadko mi się to udaje...

 

ja poprostu..

chcę w siebie wierzyć !

 

Dziękuję im za to...

Dziękuję że są...        ;*

 

i choć czasem czuję że mnie opuścili, to po jakimś czasie wiem że wcale mnie nie zostwili...

zaczynam powoli rozumieć że to ja znów powtórzyłam ten sam błąd... znów wmówiłam sobie słowa mojej mamy...

 

skomentuj | (0)




Cała prawda ..o!2009-12-20 | 18:00:28

Wczoraj byłam na co sobotniej 3 godzinnej próbie śpiewu.

Jak zwykle śpiewałam, ćwiczyłam, szlifowałam nowo poznane techniki wydzierania gardła... 

Wczorajsza próba była jednak dość spokojna, nadzwyczaj spokojna.. Zawsze się denerwowałam, ale wczoraj byłam taka spokojna - jakbym wypiła 3 melisy ! 

 

Zaśpiewałam i sądze że nie było źle. 

 

Wczoraj po próbie odbyła się jedna z ważniejszych rozmów w moim życiu.

Pan XxxxX powiedział mi w końcu to czego nikt mi nigdy nie powiedział...

 

Sama wiele razy szukałam w sobie - szukałam odpowiedzi, dlaczego nie potraię kochać i nawiązać cieplejszych stosunków z niektórymi ludźmi, dlaczego czasem czuję że nie potrafię powiedziec czego chcę, dlaczego w każdym zwiazku jestem nieszczęśliwa, dlaczego czasem czuję że gram kogoś innego, kogoś bez wad... dlaczego tak bardzo porównuję się do innych i chcę być od nich lepsza...

 

W końcu ktoś mi powiedział! 

koleś który uczy mnie śpiewać, koleś z którym gram w zespole weselnym... 

To może być śmieszne, to jest śmieszne. Właśnie zrozumiałam że on chce dla mnie dobrze, że on o mnie dba, że mogę przy nim mówić wszystko, że jest bardzo, bardzo wartościowym człowiekiem..

 

Mimo tego, że ma dwie córki, żonę, jest nauczycielem, ma swój zespół weselny, robi wiele innych wyczerpujących rzeczy.. ma ochotę i zdrowie żeby porozmawiać ze mną jak z człowiekiem... nie to co moi rodzice... Właśnie stwierdzam że obok pani Zosi on mógłby być moim ojcem... Mógłby ze mną chodzić na koncerty, dawałby pieniądze na to żebym się rozwijała i zawsze pogadałby ze mną gdybym czuła że coś jst nie tak - zresztą on sam by to wyczuł tak jak to zrobił właśnie wczoraj...

 

Powiedział, że nie mam zaufania do niego, choć znamy się już ponad pół roku i powinniśmy się już choć trochę ze sobą zrzyć jak reszta zespołu.. Powiedział że nie jestem otwarta, i za wszelką cenę próbuję robić wszystko żeby był zadowolony, nie bacząc na to czy mi to odpowiada...

Powiedział, że odpowiadam że rozumiem, bo twierdze że nie wypada powiedzieć że nie , a potem i tak śpiewam źle - on widzi że kłamię..

Powiedział że porównuję się do xxxx - choć ona śpiewa już półtorej roku ... 

Powiedział że każdy z nas jest inny, i do każdego z nas inaczej się podchodzi..

Powiedział, że nie umie do mnie dotrzeć, bo sama mu na to nie pozwalam..

 

 ;<

 

 

a ja tak się zastanawiając... wciąż i wciąż... 

 

myślę że wiem dlaczego tak reaguję..

dlaczego nie chcę pokazać że jestem słaba albo że nie rozumiem...

 

 

Bo zawsze mnie wyśmiewano, zawsze wyśmiewano moje zdanie bez względu na to czy powiedziałam coś złego, dobrego.. - ja byłam nikim - więc mnie się lekceważyło... Poza tym z ojcem nie mam żadnych relacji. Dla niego najważniejsze  są gołębie, fajki.. Kiedyś wódka - jak na razie nie pije - ja jestem mu kulą u nogi! .. więc to też takie uprzedzenie do facetów...

 

Nie mówiąc już o panu xxxxx tylko jeżeli chodzi ogólnie o chłopaków to mam po mamie to, że facetowi strasznie się podlizuję, robię wszystko żeby było mu jak najlepiej.. a ja sama nie dostaję od niego nic... 

 

Właściwie to nie wyobrażam sobie mojego związku z chłopakiem... 

Nie umiem kochać..

Nie potrafiłabym się przed facetem rozebrać.. Boję się swojej nagości..

Nie potraiłabym wyraźić swojego zdania, albo potrzeby...

Bałabym się że na każdym kroku mnie wyśmieje...

 

choć ogólnie mówią o mnie że jestem taka pewna siebie, że mogłabym mieć niejednego - BZDURA!

 

Nawet jeśli teraz nawinąłby się jakiś.. Taki super wymarzony... To tylko na dwa dni - nacieszyłabym się jego pięknością zewnętrzną, jego pocałunkami...

 

i tyle...

 

mam to po mamie:

 

nie mam szacunku dla siebie,przez to że nie umiem powiedziec czego chcę.. Przytakuję tylko ...

Dlatego inni nie mają szacunku do mnie...

 

sama nie wiem co mam teraz ze sobą zrobić...

leci Yann Tiersen... I można by było tylko płakać nad sobą... 

Ta sytuacja wprowadza mnie w taki nastrój że nawet przy "mother's journey" nie lecą łzy...

 

jestem nikim...

skomentuj | (1)




Płakałam..?2009-12-15 | 21:30:51

No właśnie.. płakałam..

 

 

?

 

Nigdy tego nie robię.. a jak już to na jakimś filmie..

Nie płakałam już od dawna..

 

A wczoraj tak nagle z byle czego ? 

z byle czego to nie.. ale dla mnie to już "byle co" ..

Bywało gorzej... moja mama lubi bardzo często odstawiać swój "SZAŁ CIAŁ"  , więc jestem już przyzwyczajona do targania za włosy, robienia wyrzutów i karania szlabanami za np. trzymanie ręki w kieszeni przy mysciu zębów.. przyzwyczaiłam się że w jej oczach jestem nikim i co dzień muszę tego słuchać.. wraz z wykładami jaka to ja jestem zła..

Właściwie to mnie już nie razi...

 

nie raziło..

Aż do soboty...

 

W sobotę byłam na emisji głosu w Wieluniu.

Było tak fantastycznie i ...nierealistycznie wręcz.

 

Byłam w miejscu gdzie mogłabym chodzić co dzień na normalne zajęcia lekcyjne..

Niestety nie udało mi się dostać do tego Liceum... na profil artystyczny... szkoda że tylko dlatego, że mama zabroniła mi tam pójść...

Ale... byłam tam.. widziałam salę z lustrami i parkietem..

salkę z małą sceną i pianinem... 

widziałam ten świat w którym żyję chyba tylko w snach...

 

Emisja ? była świetna. 

I właściwie po niej jestem taka.. taka rozkojarzona i całkowicie mi się wywraca wszystko..

 

Robiłam ciekawe rzeczy. Musiałam śpiewać 5 razy ciszej niż zwykle ( pani stwierdziła że mam strasznie silny głos i jak go używam na maksa to sobie gardło zdzieram)więc śpiewałam cicho, a do tego najpierw musiałam skakać na piłce dmuchanej - a później śpiewać leżąc na tej piłce i przytulać się do niej. W tym czasie pani pukała mnie po plecach i masowała ;)

W ogóle pani Z. była taka otwarta. W ogóle nie czuć było tego że jestem dla niej jakąś obcą osobą. Usiadła przy mnie, masowała mi plecy.. mówiąc że bardzo dobrze reaguję na zadania jakie mam wykonywać.. Mówiła parząc się w oczy. Była taka szczera i nie wahała się... siedziała obok jakby była moim przyjacielem...

 

a ja...

 

kiedy tak w pewnym momencie coś mi tłumaczyła pomyślałam... że ona mogłaby być moją mamą... naprawdę tak pomyślałam!

mamą... bo gdyby nią była.. to.

 

wtedy nie musiałabym się o nic martwić..

ona wiedziałaby zawsze co trzeba w danej sytuacji zrobić...

nie bałaby się wyzwań..

mówiłaby mi wiele miłych słów..

pokazywałaby mi świat ..

nie wrzeszczałaby.. nie mówiła że jestem głupia, pojebana itp..

nie zrzucałaby zawsze całej winy na mnie za byle co..

przytulałaby mnie.. i pocieszała gdyby coś się nieudawało..

wierzyłaby we mnie...

była by dobrą mamą...

taką która kocha bez względu na wszystko.. taką miłością bez powodu...

 

od soboty o niej myślę ...i o moim całym życiu.. jakie jest do dupy..

i zazdroszczę wszystkim którzy mają takie matki...

... cholera...

 

i wczoraj oczywiście musiałam sie nasłuchać po raz kolejny jaka to jestem głupia, leniwa, chora na głowę.. Że mogłam sobie iść do Zawodówki.. chociaż ona sądzi że tam by mnie nawet nie przyjęli... 

do tego wszystkiego dostałam cioty.. - od dawna tak źle się nie czułam...

i jakoś tak..

nie wytrzymałam...

 

po prostu ..

 

popłakałam się... 

 

 

 

 

płakałam..

 

żle zrobiłam, ze się tym przejełam..

teraz wszystko co ktoś mówi do mnie nawet w żartach boli... 

Boli jak cholera

boli jak wtedy gdy płakałam przez trzy miesiace... jak mnie wszyscy zostawili..

to też się podobnie zaczynało...

boję się.. 

boję się tego co teraz będzie... 

 

matko.. jutro muszę odpowiadać z histroii i angielskiego.. a nic jeszcze nie umiem.. właściwie to skończyłam robić pierniki.. piekę je od przyjazdu ze szkoły...

 

i nic... po raz kolejny mam dziury w głowie.. od czego ?

od jej słów...

na pewno to są dziury w głowie ? 

 

 

nie.. to serce się rozlewa...

 

tak mi przykro...

skomentuj | (2)





« wróć


Darmowe Blogi Blogx.pl | ZałóżBloga


Toruń · Muzyka · MP3 · Filmy ·